mardi 20 mai 2008

Nauka, religia, filozofia

"(...) Istnieje istotna różnica pomiędzy matematyką i filozofią. W matematyce mamy możliwość racjonalnego uchwycenia głównych pojęć. Przykładowo, jeżeli znamy długości boków trój-kąta, to możemy policzyć wszystkie pozostałe jego własności takie jak pole powierzchni, promień okręgu wpisanego w ten trójkąt, promień okręgu opisanego na tym trójkącie, itd. Cała ta wiedza jest dostępna rozumowi ludzkiemu. Wielu filozofów wierzy, że tego typu wiedza jest możliwa także i w przypadku materii, ale jest to poważny błąd. Materia nie jest dostępna poznaniu dedukcyjnemu. Wiedzę na temat materii możemy jedynie osiągnąć na drodze systematycznego stawiania i testowania hipotez. Zdobycie takiej wiedzy jest o wiele bardziej złożonym i wyczerpującym zadaniem niż przypuszczał Arystoteles."

(...)

"Pewnego dnia [Newton] postawił hipotezę, zgodnie z którą ta sama siła utrzymuje Księżyc na jego orbicie i jest przyczyną upadku jabłka z jabłoni, ale nie zatrzymał się w tym punkcie i nie opublikował swojego pomysłu. Porównał natomiast dane liczbowe i kiedy okazało się, że siły te różnią się o 20% doszedł do wniosku, że jego hipoteza była fałszywa. Jakiś czas później usłyszał, że są nowe dane na temat promienia Ziemi. Powrócił wówczas do rachunków i uznał, że koncepcję tą można jednak traktować poważnie. Użył jej następnie do rachunkowego sprawdzenia wielu innych konsekwencji tej hipotezy i stwierdził, że również i w tych przypadkach obserwacje potwierdzają obliczenia. A zatem rozsądne jest przyjęcie, przynajmniej tymczasowo, że mamy to do czynienia przynajmniej z cząstkową prawdą o przyrodzie."

(...)

"Mało zaskakujące jest to, że kiedy zaczął czytać pracę Kartezjusza napisał siedem razy słowo ,,błąd’’ na marginesie pierwszej strony i zdegustowany odrzucił tę książkę (8). Całe jego arcydzieło, Principia, może być uważane za permanentną polemikę z Kartezjuszem. Mając na uwadze Kartezjusza pisał we wstępie do swoje Optyki, że ,,[…] moim zadaniem w tej pracy nie jest wyjaśnienie własności światła na drodze wysuwania na ten temat hipotez, ale wykazanie ich na drodze rozumowania i eksperymentu’’ (9)."

(...)

"Filozofia i nauka wyraźnie się różnią z uwagi na to, iż nauka jest wyraźnie postępowa: nowa wiedza osiągana jest każdego dnia, już po kilku latach naukowe artykuły i książki nie mają większego znaczenia dla bieżących badań naukowych, przechodzą do historii i rzadko bywają czytane przez aktywnych uczonych. Fizycy często wykorzystują mechanikę klasyczną, ale nigdy nie czytają Newtona. Jego idee ciągle dominują w fizyce, ale jego metody rachunkowe już dawno zostały wyparte przez metody Lagrange’a i Hamiltona. Jednakże nikt nie czyta również ani Lagrange’a, ani Hamiltona – wiedzę na temat tych metod czerpiemy z podręczników. To samo możemy powiedzieć o częstym używaniu analizy fourierowskiej i wielomianów Legendre’a, ale nikt nie czyta bezpośrednio ani Fouriera, ani Legendre’a."

(...)

"Kopenhaska interpretacja mechaniki kwantowej ciągle poważnie wypacza badania. Rości sobie pretensje do tego, że jest ‘końcem drogi’, ostateczną wersją teorii, która nie może już być niczym zastąpiona. Według tej interpretacji wszystko co możemy wiedzieć o układzie kwantowym zawiera się w wynikach naszych eksperymentów. Prowadzi to bezpośrednio do takich kwantowych paradoksów jak dualizm falowo-korpuskularny, tunelowanie poprzez barierę potencjału, czy efekty związane z interferencją elektronów na podwójnej szczelinie. Wszystko to jest rezultatem podstawowego błędu, który polega na tym, że nie dostrzega się tego, iż mechanika kwantowa jest teorią statystyczną, która stosuje się do zespołów podobnych systemów, co uniemożliwia określenie własności indywidualnej cząstki. Błąd ten podobny jest do sytuacji, w której demograficzne statystki odnosi się do indywidualnych osobników."

(...)

"Istnieje fundamentalna różnica pomiędzy przekonaniem, zgodnie z którym fizyczny świat jest w pełni zdeterminowanym systemem rządzonym przez deterministyczne prawa na każdym ze swoich poziomów, a przekonaniem zgodnie z którym świat na swym podstawowym poziomie jest rządzony przez prawa statystyczne i w związku z tym możliwe są jedynie zdania, które mają tylko określony stopień prawdopodobieństwa."

(...)

"Historia rozwoju einsteinowskich przekonań jest szczególnie pouczająca. Początkowo był on pod wyraźnym wpływem Macha i koncentrował się na danych empirycznych wówczas, gdy tworzył STW. Później, kiedy doświadczył bezpośrednio naukowej twórczości, doprowadziło go to do stanowiska realistycznego. Dlatego też zdecydowanie odrzucał interpretację kopenhaską. Kiedy kwestionowano odrzucenie przez niego machowskiego sensualizmu odpowiadał, że owszem był czas kiedy był do niego przekonany, ale nie zmienia to faktu, że jest to nonsens (12). A zatem filozofia jest bardzo ważna dla fizyków, gdyż warto podjąć filozoficzny wysiłek aby się przekonać czy filozofia, którą akceptujemy jest prawdziwa."

(...)

"Te przekonania, które leżą u podstaw każdej nauki same nie są naukowe, ale są absolutnie konieczne. Jeżeli ich, przynajmniej implicite, nie będziemy utrzymywać nauka nie może się rozwinąć. Utrzymują je na głębokim poziomie wszyscy uczeni, włącznie z ateistami i innymi niewierzącymi. Przekonania te przenikały europejską myśl od wieków i nigdy nie były kwestionowane. Można argumentować, że są to hipotezy, które zostały uprawdopodobnione dzięki sukcesom nauki. Takie stanowisko jest możliwe z logicznego punktu widzenia, ale nie z punktu widzenia psychologicznego."

(...)

"Jakie są źródła tych przekonań. Wiele z nich znajdujemy już w starożytnej Grecji, ale nie tworzyły one zwartej całości i dlatego nauka w antycznej Grecji pomimo błyskotliwych sukcesów nielicznych jednostek nie rozwinęła się w autonomiczne przedsięwzięcie intelektualne. W takiej postaci tego typu przekonania znajdujemy w kulturze starożytnego Izraela. W przeciwieństwie do politeizmu, który zdominował kultury Babilonu, Asyrii i Egiptu Żydzi wierzyli w jednego Boga stwórcę Nieba i Ziemi i wszystkich rzeczy, które znajdują się między nimi. Żydzi byli przekonani, że materia jest dobra i dlatego warta badania. ,,A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre’’ (Rdz. 1, 31). ,,Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną…»’’ (Rdz. 1, 28); z tego wynika, że przynajmniej w pewnym zakresie rzeczywistość jest dostępna ludzkiemu poznaniu. Bóg jest racjonalny i dlatego wszelkie stworzenie również jest racjonalne. Bóg jest wolny i dlatego w świecie jest miejsce na wolność. Jeżeli wierzymy, że w świecie istnieje absolutny determinizm, to możemy próbować własności świata wydedukować z apriorycznych tez, jak to robimy w matematyce. W przeciwnym wypadku musimy eksperymentować aby odkryć istniejący w świecie porządek, gdyż to, co odkrywamy nie może być z góry znane. ,,Rzetelnie poznałem, bez zazdrości przekazuje i nie chowam dla siebie jej bogactwa’’ (Mdr. 7, 13)"

(...)

"Zatem związki pomiędzy naszą wiarą i nauką można znaleźć w korzeniach nauki, ale nie w jej owocach."


PETER E. HODGSON
Corpus Christi College
Oxford

Nauka, filozofia i wiara. Refleksje fizyka

[tłumaczenie: Zenon E. Roskal]







względność

"Zgodnie z mechaniką klasyczną ruch jest względny – nie można rozstrzygnąć czy układ spoczywa względem
przestrzeni absolutnej czy też porusza się ruchem jednostajnym po linii prostej."

(dr hab. Andrzej M. Łukasik, Instytut Filozofii UMCS, http://bacon.umcs.lublin.pl/~lukasik, lukasik@bacon.umcs.lublin.pl)


czy istnieje jakaś przestrzeń absolutna?


"Newton: ruch absolutny, to ruch względem przestrzeni absolutnej."


Czas przestrzeń materia w ogólnej teorii względności (GTR)
• Zasada równoważności
• jednorodne pole grawitacyjne lokalnie równoważne jest stałemu przyspieszeniu układu odniesienia







jeudi 24 avril 2008

Jak się uczyć?

Jak być kreatywnym i wzbudzać energię w procesie myślenia?

- Czytać aktywnie, a nie pasywnie. Dokonywać syntezy wiedzy i starać się zrozumieć to, czego już się nauczyliśmy i to, co nowe.

- Uczyć się, jak się uczyć. Znaleźć indywidualną, najlepszą dla siebie metodę uczenia się (najlepiej szybkiego uczenia się). Wiedza o tym, w jaki sposób pracuje mózg pomaga uczyć się efektywnie. Na pewno dobrze jest się uczyć partiami tematycznymi. Po każdej partii robić krótką przerwę - mózg się wtedy "ładuje", odpoczywa. Podczas snu np. utrwala właśnie przyswojone informacje.

- Uczyć się, mając konkretny cel - mając świadomość kierunku uczenia, iść krok za krokiem od samych podstaw.

- Ułożyć plan nauki, nawet jeśli będzie on ulegał wielu zmianom, jest potrzebny. Sprzyja systematyczności. Nawet robiąc powtórki już przerobionego materiału, uczymy się wciąż czegoś nowego. Pomagać sobie diagramami, schematami - tego, co jest do zrobienia, do przyswojenia i do zgłębienia. Wszelkie rysunki i wizualizacje też są pomocne, coś w rodzaju mapy.

- Uczyć się na błędach, odnotowywać, co doprowadziło nas do błędu - żeby wiedzieć, którymi ścieżkami nie chodzić.

- Obserwować swój styl uczenia się, monitorować efekty, dostrzegać dystraktory oraz to, co ułatwia nam przyswajanie wiedzy oraz sprawne myślenie.

- Sprzyjać kreatywności poprzez aranżację otoczenia. W swoim otoczeniu musimy czuć się dobrze, komfortowo, nie za dużo bałaganu na biurku, nie za mocne kolory (rozpraszają). Poza tym dobrze jest raz na jakiś czas zmienić dekoracje, coś dodać, coś odstawić, odświeżyć środowisko pracy (twórczej).

- Dobrze obserwować rzeczywistość taką, jaka jest. Jasność spojrzenia i zaufanie do swoich obserwacji prowadzi do otwartości na nowe odkrycia. Tak naprawdę zawsze możemy poszerzyć pole swojego widzenia i odkryć coś nowego w naszej rzeczywistości.

- Spisywać swoje odkrycia, przemyślenia, wyniki poszukiwań, to, co nas zainteresowało, co nam się skojarzyło ze zgłębianym tematem.

- Kiedy rzecz okazuje się ciężka, zastanawiać się jak ją najlepiej ugryźć - czy przychodzą nam na myśl metody jej ułatwienia. Nie bać się trudności i nie brać ich zbyt poważnie; raczej z uśmiechem jako wyzwanie lub przygodę.

- Rozmawiać o zgłębianym temacie, dyskutować, zmieniać punkty widzenia.

mardi 15 avril 2008

słowa słowa słowa

paroles paroles paroles :)

Słowa wiele potrafią, ale nie same w sobie, lecz za sprawą człowieka i znaczenia, jakie niosą. Słowo wyglądające tak samo, brzmi jednak inaczej w ustach różnych osób. Oddziałuje odmiennie w innym kontekście. Słowo oddaje rzeczywistość i świadomość osoby, która go używa.

Każdy z nas ma swój słownik. W zależności od doświadczeń, miejsca, zdarzenia, uczucia i postacie nakładają się na słowa, tworzą niepowtarzalną sieć znaczeniową. Powstają symbole.

mercredi 9 avril 2008

istnienie potencjalne

W jaki sposób istnieje ogień? Czy istnieje zanim go rozpalę? Co to jest ogień? Czy to jest drewno, które się pali, czy to jest ciepło, które się wydziela, czy to są migające języki, które przemieniają drewno w popiół?

Ogień można wywołać w dowolnym miejscu, do którego dociera powietrze. Ogień istnieje potencjalnie w powietrzu, w biurku, przy którym siedzę, w komputerze, w moim ciele. Wystarczy go wywołać... Jak więc nazwać to istnienie ognia?

Zanim człowiek odkrył, jak wzniecać ogień, ogień istniał. Płonęły lasy, bulgotała gdzieś gorąca lawa, która pozostawiała za sobą zgliszcza. Potencjał ognia już był, możliwość jego zaistnienia. Można by ten sposób istnienia ognia nazwać potencjalnym.

Istnienie potencjalne to coś na wzór energii potencjalnej. Istnienie obserwowalne (materialne, uchwytne zmysłami) to coś na wzór energii kinetycznej, związanej z obserwowanym ruchem. Natomiast istnienie potencjalne to coś w rodzaju energii potencjalnej, która może się przekształcić w inny rodzaj energii (np. kinetyczną), ale która nie wiąże się z obserwowalnym ruchem.

mercredi 26 mars 2008

Czy współczesna fizyka błądzi?

Pojawiają się różne głosy (ludzkie rzecz jasna, pisane najczęściej), że fizyka zabrnęła w ślepy zaułek, że oddala się od rzeczywistości i nie mówi prawdy o materii. Kontrowersje dotyczą zwłaszcza fizyki kwantowej, ale także Teorii Względności.

Który moment miałby być przełomowy? Kto pierwszy poszedł w złą stronę i czemu nikt nie dostrzegł, że kierunek jest błędny?

A może błądził już Archimedes? Galileusz? W zasadzie postęp w nauce polega na stawianiu hipotez i potwierdzaniu/ zaprzeczaniu im poprzez doświadczenia i eksperymenty. Póki doświadczenie potwierdza teorię, jest ona uznawana za prawdziwą. Najczęściej czas przynosi jednak nowe doświadczenia, nowe zjawiska i nowe prawa... Może fizyka jest funkcją czasu... zależy od czasu? Może dziś nasz Wszechświat (wielkie słowo, nie cały Wszechświat jest "nasz") się rozszerza, ale za miliony lat będzie się kurczył? (www.electrino.pl)

mardi 25 mars 2008

niewidzialne

Dostrzegać także niewidzialne. Między słowami, między wierszami, między gestami...

Największa miłość? Widzieć rzeczywistość taką, jaka jest i taką ją rozumieć i akceptować.

Kształcenie


Kształcenie, kształtowanie, kształt, nadawanie kształtu.


Kształcenie polega na metodycznym uczeniu. Określona wiedza zostaje podzielona na partie, które po kolei mają być przyswojone - zgodnie z wcześniej ustalonym planem. Fragmentaryczność jest konieczna, gdyż całości nie da się opanować na raz. Partie materiału muszą stanowić spójną całość i tworzyć temat. Temat z kolei przedstawiany jest 3-częściowo: wprowadzenie, rozwinięcie, zakończenie (z ewent. wnioskami i pytaniami).

Ważna jest systematyczność, regularnie wprowadzane tematy sumują się i osadzają na gruncie. Rosną kolejne warstwy. Dobrze jest przy nowym temacie nawiązać w skrócie do poprzedniego - w celu utrwalenia oraz stworzenia asocjacji, połączenia w mózgu :-)

Dobrze jest zaangażować emocje oraz różne zmysły: wzrok, słuch, dotyk, myślenie. Proces uczenia staje się wtedy bardziej całościowy i skuteczny.

SAMOKSZTAŁCENIE

Z tym sprawa jest trudniejsza, podejmując samokształcenie nie znamy całości materiału do opanowania - jest to tajemnica, którą chcemy zgłębić. Na pewno ważna jest systematyczność PODEJMOWANIA TEMATU. Plusem takiego procesu i jego mocną stroną jest OSOBISTE ZAINTERESOWANIE, zaangażowanie i pozytywne emocje. Dobrze jest znaleźć grupę osób również zainteresowanych daną dziedziną wiedzy, a nawet mistrzów, specjalistów. Należy zadawać pytania i drążyć problemy - szukać ich rozwiązania. Słuchać swoich własnych pytań, zainteresowań i dążyć do ich zaspokojenia.

Co nam pomaga w samookształceniu?
- książki, artykuły, czasopisma
- blogi, forum, witryny poświęcone danej wiedzy
- grupy zainteresowanych hobbystów, specjalistów itp. - środowisko jakiejś społeczności
- obserwacja zjawisk, obiektów zainteresowania
- wyciąganie własnych wniosków z literatury, rozmów i obserwacji
- przeprowadzanie eksperymentów
- wyrażanie swojej wiedzy i pytań publicznie -> informacje zwrotne (feed back)

* dodatek: z bolgu Einego - http://autodafe.salon24.pl/30732,index.html

"Oto dziecko posiada zadatki (talent) myślenia abstrakcyjno-formalnego (matematycznego) i objawia pasję do działań w tej dziedzinie. Wychowanie (kształcenie, formacja) wobec tego dziecka, będzie polegało na pomocy nauczyciela (i rodziców) w staniu się przez niego matematykiem (gdy będzie człowiekiem dojrzałym). Oczywiście, myślę tutaj wolność " ku" , a nie wolność "od".

Wychowanie więc, niczego w dziecku nie stwarza. Jest prawidłowe, gdy na podstawie rozpoznaniu życia wewnętrznego dziecka służy mu w stawaniu się osobą miłującą prawdę, dobro i piękno.

Drugą fundamentalną zasadą tak rozumianego wychowania (kształcenia, formacji) jest: aby uczeń stał się tym kim jest, należy mu zapewnić przestrzeń wolności.

Autoformacja jest trudem, proces stawania się osobą jest związany z wysiłkiem i pracą. Uczeń winien być wolnym od działań i zadań ,które autoformację uniemożliwiają lub ją utrudniają i jest to wolność " ku"."



dimanche 16 mars 2008

Jak Wszechświat się rozszerza?

Pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa wiąże się z analogią rozszerzającego się Wszechświata do nadmuchiwanego balona: skoro oddalają się od siebie galaktyki, powinny oddalać się od siebie także elementy galaktyk. Tzn. gdy plamki na balonie to galaktyki, które w miarę rozszerzania się balonika oddalają się od siebie, to wtedy także rozmiar galaktyki powinien rosnąć, a wraz z nim także odległości wewnątrz galaktyki. Zgodnie z tym rozumowaniem, odległość między Ziemią a Słońcem powinna rosnąć...

Może czegoś nie rozumiem, np. siły grawitacji między Słońcem a Ziemią mogą przeciwdziałać temu rozszerzaniu odległości. W takim razie galaktyki musiałyby być jakimiś naroślami na powierzchni balona. Same się nie rozszerzają, podczas gdy balon rośnie i odległości między nimi się wydłużają.


vendredi 14 mars 2008

Dojrzewają gwiazdy złote

Po wyjściu z teatru ("Shirley Valentine") spojrzałam na niebo, nie dojrzałam ani jednej gwiazdy, ani pół...
I przyszła mi do głowy myśl, jakby znikąd: "Dojrzewają gwiazdy złote". No tak, skoro ich nie ma, można pomyśleć, że dopiero dojrzewają. Czemu złote? Może Sukiennice skojarzyły mi się ze złotem, takie żółte, podświetlone żółtym światłem na tle ciemnej nocy. Skąd ta potrzeba gwiazd? Dawno nie patrzyłam do góry.

Tego dnia miałam stłuczkę. W sumie nie stało się nic wielkiego, maska do klepania i reflektory do wymiany. Nikt nie został ranny, tylko trochę stresu dla mnie i dla kierowcy forda transita. Jednak to drobne zdarzenie wytrąciło mnie kompletnie z "plany dnia", odebrało mi też złudzenie bezpieczeństwa za kierownicą. Kruchość i niepewność wkradły się do mnie tego dnia. Ot, można wiele stracić z powodu jakiegoś zbiegu okoliczności. Wracałam ze stacji benzynowej, a drugi kierowca pojechał tylko wysłać list. Wcześniej pomyślał sobie: "ciekawe, co mi się dziś przydarzy, jest 13 - ty". Tak, ale ja o tym nie myślałam, no może przemknęła mi myśl "trzynasty", ale nie lubię takich przesądów, więc się nie przejęłam.

Zdarzenia tkają nasze życie. Cóż to takiego to 'zdarzenie'? Wynik interakcji między ludźmi. Żyjemy we wspólnej przestrzeni, nasze drogi się przecinają nieustannie. Ruch uliczny to nie jest ruch aut, to jest ruch kierowców. Ileż razy mam wrażenie, że wyczuwam osobę, która przede mną jedzie, ile razy domyślam się, że ma zamiar wkrótce parkować, skręcić albo że jest niecierpliwy, senny, zbyt odważny lub zbyt bojaźliwy. Tak, auto nie jedzie, człowiek jedzie.

Ot stłuczka, nic wielkiego, a jednak daje do myślenia. Blacha, skorupa ochronna, pod wpływem uderzenia zachowuje się jak kartonik po soku. Daje się zgnieść dość łatwo. Hamulec, zdawałoby się prosta sprawa. Zawodzi gdy pada deszcz. Najgorzej, jeśli pada z przerwami, na ulicy leży błoto, a nie woda, jest ślisko. Najgorzej, jeśli niezależnie od pogody prowadzę tak samo, z tą samą pewnością. Może powinnam bardziej się obawiać, mieć więcej respektu dla błota.

Do bycia dobrym kierowcą też się dojrzewa. Do spokojnego przyjmowania zdarzeń - też się dojrzewa.
Dojrzewają gwiazdy złote :-)

jeudi 13 mars 2008

Czas

Zagadnienie czasu mnie fascynuje. Odkąd zdarzyło mi się doświadczyć w stanie relaksu coś w rodzaju zatrzymania czasu, jakby czas nie istniał, zadaję sobie pytanie, czy "czas" jest rzewczywiście tym, co mierzą nasze zegarki...

Zegarki służą nam do orientacji w codziennym życiu, są wykreowanym przez nas narzędziem. Czas, jaki wskazują jest pewnym sposobem uporządkowania świata. Na Marsie ten świat porządkowalibyśmy inaczej. Ten czas jest względny.

Czy istnieje jakiś czas absolutny? Czy istnieje drugi rodzaj czasu? Nie wiem... Nie mam pojęcia, zadaję sobie pytanie. Z pewnością zachodzą we Wszechświecie nieustanne zmiany, coś się rodzi, coś umiera. Wybuchają sipernowe, umierają gwiazdy itd.

Przeczytałam w artykule na onecie:

"Profesor Itzhak Bars z University of Southern California w Los Angeles wymyślił sposób na wprowadzenie dwóch wymiarów czasu, co umożliwiłoby stworzenie teorii grawitacji kwantowej (znanej pod sugestywną nazwą teorii M). Zgodnie z tą koncepcją czas nie jest prostą linią od przeszłości do przyszłości w czterowymiarowym świecie składającym się z trzech wymiarów przestrzeni i jednego wymiaru czasu. Zamiast tego – w dużym uproszczeniu – przedstawia on upływ historii jako krzywe osadzone w sześciu wymiarach, czterech przestrzennych i dwóch czasowych." - czyli są pewne idee związane z dwoma rodzajami czasu...

"(...) sam fakt, że czas się narodził, ma fascynujące następstwa: tak samo może bowiem kiedyś zniknąć. Za miliardy lat czas może przestać istnieć, jak twierdzi profesor Jose Senovilla z Uniwersytetu Kraju Basków w Bilbao, który wraz z kolegami opublikował swoje odkrycie w magazynie „Physical Review D”."

- Są ludzie, którzy twierdzą, że czas zaczął płynąć wraz z powstaniem Wszechświata, wraz z Wielkim Wybuchem. Zadaję sobie dwa pytania: czemu czas miałby nagle wtedy się włączyć? I drugie: czy przestrzeń, czy cokolwiek istniało przed Wielkim Wybuchem??

Mój umysł nie potrafi przyjąć a priori, że nie wiedzieć czemu i skąd nagle nastąpił Big Bang i jak w jakiejś zabawie ruszyła tzw. strzałka czasu...

Jeśli jednak tak było, czas się zaczął, to czas się i skończy. Skończy się też nasze życie na planecie Ziemia. Czy jednak skończy się Wscheświat? Czy cały ten kosmos może umrzeć, zniknąć, nie pozostawić po sobie... nic? Na to też nie potrafię się zgodzić... Nie wiem, jak to uzasadnić, mam wrażenie, że coś jest wiecznego w tym wszystkim, coś, co nieustannie się odradza, wyraża i... "kreuje", cokolwiek by to miało znaczyć.

Życie to coś więcej, życie to jakaś niezwykła siła, życie samo w sobie.

Znane jest w naturze prawo zachowania energii - masy. Gdzie była cała ta gigantyczna energia Wielkiego Wybuchu, zanim Wybuch nastąpił? Gdzie będzie, co się z nią stanie, jeśli nasz Wszechświat miałby się skończyć?

No i ostatnie, szalone zupełnie pytanie, przyznaję, jest szalone, czy można uzasadnić istnienie nieskończoności i wieczności? Tzn. czy istnieje taka szansa, aby Wszechświat uznać za nieskończony, aczkolwiek zmienny, bez uznania tego za szaleństwo, i czy jest szansa, aby ludzki umysł to przyjął?

Na koniec przytoczę jeszcze jeden cytat z tego artykułu:

"Dlaczego więc możemy spoglądać w przeszłość, ale nie w przyszłość? Profesor Rovelli wraz z Alainem Connes z paryskiego College de France twierdzą, że upływ czasu jest iluzją. Porównują go do wyczuwania temperatury.

Poprzez temperaturę rozumiemy ruch molekuł. Filiżanka gorącej herbaty zawiera w sobie więcej energetycznych cząsteczek wody niż zimny napój, ale odczuwana przez nas temperatura w jakimś sensie oddaje średnią całej tej mieszaniny. Podobnie nasz mózg uśrednia to, co rejestrują nasze zmysły, stwarzając poczucie mijających sekund, minut i godzin. Upływ czasu jest miarą naszej niewiedzy.

To współgra z wcześniejszymi obserwacjami Juliana Barboura, niezależnego myśliciela, który ostrzegał, że po połączeniu ogólnej teorii względności i mechaniki kwantowej czas będzie uznawany wyłącznie za złudzenie umysłu."

Myślę, że nie doceniamy, jak bardzo nasze zmysły i sposób funkcjonowania umysłu "kreują" i zniekształcają rzeczywistość!

Nie twierdzę, że czas jest naszym złudzeniem. Jest to jedynie jedna z możliwych odpowiedzi na wątpliwość co do prawdziwej natury czasu i jego istnienia. Pragnę tylko podkreślić, że nie znamy czasu, że gdy się zagłębić w czas, który rozumiemy potocznie, to odkrywamy... nieznane. Nie wiemy, ciekawe, czy damy radę kiedyś poznać prawdziwą naturę czasu?

lundi 10 mars 2008

Przestrzeń podróżna


„Najwyższym celem podróżnika jest nie wiedzieć już, że kontempluje. Każda istota, każda rzecz jest okazją do podróży, do kontemplacji.”

Lao Tsy

katie.bijou

To tylko krótka informacja dla mnie samej, żebym nie zapomniała adresu mailowego... :-)))

Poza tym, inne blogi:

* ka-wings.blogspot.com
* ulubione-teksty.blogspot.com
* psychologia na salon24.pl

lundi 3 mars 2008

Wczoraj przeczytane u Hawkinga

Grawitacja zakrzywia przestrzeń. Inaczej mówiąc: oddziaływanie grawitacyjne jest rezultatem zakrzywienia przestrzeni. Czasoprzestrzeni...

Ponoć pola grawitacyjnego nie da się odróżnić od jednostajnego przyspieszenia wyimaginowanej windy, w której znajduje się obserwator i odczuwa jednostajne przyspieszenie jako grawitację. Stąd wychodzą rozważania na temat nieistnienia czasu absolutnego. Służy im obraz pociągu i piłeczki ping-pongowej (obserwator w pociągu i na peronie), a także hipotetycznej rakiety, ze źródłem światła na jednym końcu, a odbiorcą na drugim. Przyspieszająca rakieta, a = const. i coraz szybciej (za względu na przyspieszenie) odbierane sygnały świetlne przez osobę - detektor na końcu rakiety.

mercredi 20 février 2008

Poznać i zrozumieć świat

Jeśli dobrze pamiętam jest to tytuł książki Wiktora Osiatyńskiego... "Zrozumieć świat" - dokładnie tak brzmiał ten tytuł, który na wiele lat utkwił mi w pamięci. Ten blog jest wyrazem tej właśnie pamięci :-) Nie traktuję go zbyt poważnie, raczej swobodnie. I tak na co dzień zbytnia powaga raczej nam, a przynajmniej mi, szkodzi.

Ot, i znalazłam ciekawy artykuł, sprawdzając, jak brzmiał ten tytuł :-) O pluraliźmie, o którym i ja bym chciała trochę więcej napisać.