jeudi 13 mars 2008

Czas

Zagadnienie czasu mnie fascynuje. Odkąd zdarzyło mi się doświadczyć w stanie relaksu coś w rodzaju zatrzymania czasu, jakby czas nie istniał, zadaję sobie pytanie, czy "czas" jest rzewczywiście tym, co mierzą nasze zegarki...

Zegarki służą nam do orientacji w codziennym życiu, są wykreowanym przez nas narzędziem. Czas, jaki wskazują jest pewnym sposobem uporządkowania świata. Na Marsie ten świat porządkowalibyśmy inaczej. Ten czas jest względny.

Czy istnieje jakiś czas absolutny? Czy istnieje drugi rodzaj czasu? Nie wiem... Nie mam pojęcia, zadaję sobie pytanie. Z pewnością zachodzą we Wszechświecie nieustanne zmiany, coś się rodzi, coś umiera. Wybuchają sipernowe, umierają gwiazdy itd.

Przeczytałam w artykule na onecie:

"Profesor Itzhak Bars z University of Southern California w Los Angeles wymyślił sposób na wprowadzenie dwóch wymiarów czasu, co umożliwiłoby stworzenie teorii grawitacji kwantowej (znanej pod sugestywną nazwą teorii M). Zgodnie z tą koncepcją czas nie jest prostą linią od przeszłości do przyszłości w czterowymiarowym świecie składającym się z trzech wymiarów przestrzeni i jednego wymiaru czasu. Zamiast tego – w dużym uproszczeniu – przedstawia on upływ historii jako krzywe osadzone w sześciu wymiarach, czterech przestrzennych i dwóch czasowych." - czyli są pewne idee związane z dwoma rodzajami czasu...

"(...) sam fakt, że czas się narodził, ma fascynujące następstwa: tak samo może bowiem kiedyś zniknąć. Za miliardy lat czas może przestać istnieć, jak twierdzi profesor Jose Senovilla z Uniwersytetu Kraju Basków w Bilbao, który wraz z kolegami opublikował swoje odkrycie w magazynie „Physical Review D”."

- Są ludzie, którzy twierdzą, że czas zaczął płynąć wraz z powstaniem Wszechświata, wraz z Wielkim Wybuchem. Zadaję sobie dwa pytania: czemu czas miałby nagle wtedy się włączyć? I drugie: czy przestrzeń, czy cokolwiek istniało przed Wielkim Wybuchem??

Mój umysł nie potrafi przyjąć a priori, że nie wiedzieć czemu i skąd nagle nastąpił Big Bang i jak w jakiejś zabawie ruszyła tzw. strzałka czasu...

Jeśli jednak tak było, czas się zaczął, to czas się i skończy. Skończy się też nasze życie na planecie Ziemia. Czy jednak skończy się Wscheświat? Czy cały ten kosmos może umrzeć, zniknąć, nie pozostawić po sobie... nic? Na to też nie potrafię się zgodzić... Nie wiem, jak to uzasadnić, mam wrażenie, że coś jest wiecznego w tym wszystkim, coś, co nieustannie się odradza, wyraża i... "kreuje", cokolwiek by to miało znaczyć.

Życie to coś więcej, życie to jakaś niezwykła siła, życie samo w sobie.

Znane jest w naturze prawo zachowania energii - masy. Gdzie była cała ta gigantyczna energia Wielkiego Wybuchu, zanim Wybuch nastąpił? Gdzie będzie, co się z nią stanie, jeśli nasz Wszechświat miałby się skończyć?

No i ostatnie, szalone zupełnie pytanie, przyznaję, jest szalone, czy można uzasadnić istnienie nieskończoności i wieczności? Tzn. czy istnieje taka szansa, aby Wszechświat uznać za nieskończony, aczkolwiek zmienny, bez uznania tego za szaleństwo, i czy jest szansa, aby ludzki umysł to przyjął?

Na koniec przytoczę jeszcze jeden cytat z tego artykułu:

"Dlaczego więc możemy spoglądać w przeszłość, ale nie w przyszłość? Profesor Rovelli wraz z Alainem Connes z paryskiego College de France twierdzą, że upływ czasu jest iluzją. Porównują go do wyczuwania temperatury.

Poprzez temperaturę rozumiemy ruch molekuł. Filiżanka gorącej herbaty zawiera w sobie więcej energetycznych cząsteczek wody niż zimny napój, ale odczuwana przez nas temperatura w jakimś sensie oddaje średnią całej tej mieszaniny. Podobnie nasz mózg uśrednia to, co rejestrują nasze zmysły, stwarzając poczucie mijających sekund, minut i godzin. Upływ czasu jest miarą naszej niewiedzy.

To współgra z wcześniejszymi obserwacjami Juliana Barboura, niezależnego myśliciela, który ostrzegał, że po połączeniu ogólnej teorii względności i mechaniki kwantowej czas będzie uznawany wyłącznie za złudzenie umysłu."

Myślę, że nie doceniamy, jak bardzo nasze zmysły i sposób funkcjonowania umysłu "kreują" i zniekształcają rzeczywistość!

Nie twierdzę, że czas jest naszym złudzeniem. Jest to jedynie jedna z możliwych odpowiedzi na wątpliwość co do prawdziwej natury czasu i jego istnienia. Pragnę tylko podkreślić, że nie znamy czasu, że gdy się zagłębić w czas, który rozumiemy potocznie, to odkrywamy... nieznane. Nie wiemy, ciekawe, czy damy radę kiedyś poznać prawdziwą naturę czasu?

Aucun commentaire: